Obama i McCain wobec Rosji
1. Przegląd problemu.
Przeważnie trudne stosunki rosyjsko-amerykańskie wydawały się osiągnąć absolutne dno w pierwszej połowie 2007 roku w związku z amerykańskim planem instalacji elementów tarczy antyrakietowej w Europie Środkowo-Wschodniej, a jednak po wojnie między Gruzją a Rosją w sierpniu 2008 roku pogorszyły się jeszcze bardziej. Istnieją rzeczywiste obawy co do dalszej ewolucji stosunków bilateralnych w kierunku coraz bardziej konfrontacyjnym, w związku z czym prorokuje się nawet kolejną „Zimną Wojnę.” Nowy prezydent będzie musiał w jakiś sposób pogodzić sprzeczności interesów Rosji i USA, przede wszystkim na obszarze tzw. bliskiej zagranicy, z wymogiem współpracy z Moskwą w tak istotnych kwestiach jak przeciwdziałanie proliferacji broni masowej zagłady i terroryzmowi międzynarodowemu.
2. Stanowisko Baracka Obamy.
W przemówieniu w Chicago Council on Global Affairs w kwietniu 2007 roku Obama powiedział, że Rosja „nie jest ani naszym wrogiem ani bliskim sojusznikiem w chwili obecnej” i powinna być naciskana w kwestiach „demokracji, przejrzystości i odpowiedzialności”, ale podkreślił też, że niezbędna jest współpraca z Rosją dla zabezpieczenia materiałów nuklearnych.
Obama początkowo zajął umiarkowane stanowisko wobec konfliktu gruzińsko-rosyjskiego: w swoim pierwszym oświadczeniu 8 sierpnia wezwał jedynie Rosję i Gruzję do „wykazania powściągliwości” w celu uniknięcia otwartej wojny, przy czym zaznaczył, że „integralność terytorialna Gruzji musi być respektowana.” Jednak jeszcze tego samego dnia w kolejnym oświadczeniu Obama przyznał, że Rosja naruszyła suwerenność Gruzji. 9 sierpnia Obama potępił już „agresywne działania Rosji” i wezwał ją do zaprzestania bombardowań i wycofania wojsk lądowych z Gruzji. Stwierdził też, że Rosja „nie może odgrywać konstruktywnej roli” w utrzymywaniu pokoju w spornym regionie. Następnie Obama, unikając raczej konfrontacyjnej retoryki, sugerował jednak, że członkostwo Rosji w Światowej Organizacji Handlu (WTO) może stanąć pod znakiem zapytania.
W debacie prezydenckiej 7 października na pytanie moderatora czy Rosja jest „imperium zła”, jak prezydent Ronald Reagan określił Związek Radziecki w 1983 roku, Obama odpowiedział, że Rosjanie „są zaangażowani w złe zachowania” oraz „mają nacjonalistyczne impulsy, które (...) są bardzo niebezpieczne”, ale podkreślił też, że „ważne jest byśmy zrozumieli, że nie są starym Związkiem Radzieckim.” 8 października Michael McFaul, ekspert ds. Rosji i jeden z doradców Obamy, powiedział w wywiadzie dla Bloomberga, że kandydat Demokratów uważa za kontrproduktywne próby izolowania Rosji.
Obama jest sceptykiem w kwestii instalacji systemu obrony przeciwrakietowej, będącym jedną z głównych kości niezgody w stosunkach z Rosją. Kandydat Demokratów uważa, że technologia antyrakietowa jest wątpliwa i twierdzi, że poprze ten system tylko wtedy, jeśli okaże się, że faktycznie działa i jest wykonalny od strony finansowej.
3. Stanowisko Johna McCaina.
Twarde stanowisko wobec Rosji a także innych reżimów niedemokratycznych jest od wielu lat znakiem firmowym senatora Johna McCaina. W artykule opublikowanym w „Foreign Affairs” w listopadzie 2007 roku McCain scharakteryzował współczesną Rosję jako kraj „kurczących się swobód politycznych, z przywództwem zdominowanym przez klikę byłych oficerów wywiadu, starający się zastraszyć demokratycznych sąsiadów takich jak Gruzja i próbujący manipulować zależnością Europy od rosyjskiej ropy i gazu”. Określając Rosję „rewanżystowską” wezwał do przyjęcia przez Zachód nowego podejścia, obejmującego m.in. przekształcenie Grupy G-8 ponownie w klub demokracji rynkowych, z Brazylią i Indiami ale bez Rosji, wzmocnienie programów promocji swobód i rządów prawa w Rosji, jednoznaczne zadeklarowanie solidarności wszystkich członków NATO, ciągłe oferowanie Rosji „rzeczywistego partnerstwa”, jeśli ta będzie „odpowiedzialnym aktorem, na arenie międzynarodowej i krajowej.”
McCain bardzo szybko w ostrych słowach skrytykował Rosję za konflikt z Gruzją wybuchły w nocy 7-8 sierpnia 2008 roku: już 8 sierpnia wezwał wojska rosyjskie do „natychmiastowego i bezwarunkowego” wycofania się z „suwerennego terytorium Gruzji.” W kolejnych dniach McCain zajmował coraz bardziej progruzińskie stanowisko, podkreślając m.in. konieczność całkowitego przeglądu stosunków USA z Rosją. 13 sierpnia prezydent Gruzji Michaił Saakaszwili powiedział CNN, że McCain zapewne „spędzał mniej czasu na swojej kampanii prezydenckiej” niż na problemie Gruzji.
W przemówieniu do weteranów wojen w dniu 18 sierpnia McCain powiedział, że Amerykanie już od dawna nie uważają Rosji za zagrożenie dla pokoju, ale „napaść rosyjskiego rządu na małego demokratycznego sąsiada pokazuje dlaczego trzeba zrewidować” tę percepcję. McCain podkreślił wcześniej już prezentowane stanowisko, że „Rosja za rządów Władimira Putina staje się coraz bardziej agresywna wobec demokratycznych państw, które wyrwały się ze starego imperium radzieckiego.” Zapowiedział też, że jako prezydent będzie bronił młodych demokracji i wspólnie z sojusznikami w Europie uświadomi Rosji, że „akty przemocy i zastraszania niosą ze sobą ciężkie koszta; nie będzie miejsca wśród państw G-8, lub w WTO, dla współczesnej Rosji, która czasami działa jak stary Związek Radziecki.”
W debacie prezydenckiej 7 października McCain ponownie ostro krytykował Moskwę za konflikt w Gruzji, mówiąc że „Rosjanie muszą zrozumieć, że tego rodzaju akcje i działania są nie do zaakceptowania.” Stwierdzając, że „Rosja jest wyzwaniem”, McCain zapowiedział intensyfikację nacisku na Rosję środkami ekonomicznymi i dyplomatycznymi, ale też powiedział, że „nie będzie to ponowne rozpalenie Zimnej Wojny.” Na pytanie moderatora czy Rosja jest „imperium zła” McCain odpowiedział „być może”, wyjaśniając: „Jeśli powiem tak, wówczas oznacza to, że ponownie rozpalamy starą Zimną Wojnę. Jeśli powiem nie, ignoruje to ich zachowanie.” Znanym zdaniem McCaina jest parafraza reakcji prezydenta USA George’a W. Busha po pierwszym spotkaniu z Putinem: „Spojrzałem w oczy Putina i zobaczyłem trzy rzeczy: K, G i B.”
4. Percepcje kandydatów w Rosji.
Władze rosyjskie wydają się nie mieć specjalnych złudzeń co do możliwości poprawy stosunków z USA po listopadowych wyborach prezydenckich. Konstantin Kozacziow, szef komisji spraw międzynarodowych Dumy Państwowej, w wywiadzie opublikowanym 13 października przez „The Moscow Times” stwierdził, że ostre stanowisko obu kandydatów wobec działań Rosji w konflikcie gruzińskim zmniejszyło szanse naprawy stosunków rosyjsko-amerykańskich, ale wciąż Barack Obama byłby lepszym partnerem dla Moskwy. Według Kozacziowa brak doświadczenia Obamy w dziedzinie polityki zagranicznej paradoksalnie może być zaletą z punktu widzenia Rosji, gdyż daje to możliwość nowego podejścia do renowacji stosunków rosyjsko-amerykańskich, podczas gdy światopogląd McCaina został ukształtowany w okresie konfrontacji zimnowojennej i, jak powiedział Kozacziow, kandydat Republikanów „nadal nie widzi zasadniczej między Związkiem Radzieckim a współczesną Rosją.” Zaletą Obamy w oczach Moskwy jest też jego mniejszy entuzjazm dla budowy systemu obrony przeciwrakietowej.
Materiał może zostać uaktualniony w dalszym toku kampanii prezydenckiej.
|