Bliski Wschód i Iran: w poszukiwaniu właściwej strategii
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
stosunkimiedzynarodowe.info - Raport Specjalny
Polityka zagraniczna USA w pierwszym roku Obamy
Bliski Wschód i Iran: w poszukiwaniu właściwej strategii
stosunkimiedzynarodowe.info 2010-02-12 12:50:10

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Barack Obama objął urząd prezydenta z absolutnym przekonaniem, że w przeciwieństwie do swojego poprzednika od początku musi mocno zaangażować się w bliskowschodni proces pokojowy jeśli ma on mieć szanse powodzenia i jeśli Ameryka ma poprawić swoją poważnie nadwerężoną reputację w świecie islamu. Już podczas pierwszego pełnego dnia urzędowania, 21 stycznia Obama zadzwonił do przywódców Autonomii Palestyńskiej i Izraela oraz sojuszników USA na Bliskim Wschodzie [1], a dzień później powołał senatora George'a Mitchella na specjalnego wysłannika na Bliski Wschód. W niezwykle istotnym przemówieniu do świata islamu w Kairze 4 czerwca Obama podkreślił zarówno nierozerwalność sojuszu z Izraelem, jak i konieczność uznania i urzeczywistnienia uprawnionych aspiracji Palestyńczyków do posiadania własnego państwa.

Niestety, strategia zastosowana przez administrację Obamy okazała się kontrproduktywna, wzmacniając tylko po obu stronach przeciwników dialogu między Izraelem a Palestyńczykami. Jej centralnym punktem było publiczne żądanie całkowitego, bezwarunkowego zaprzestania izraelskiego osadnictwa, bez wysuwania żądań o podobnym ciężarze gatunkowym pod adresem Palestyńczyków i przywódców państw arabskich. Spowodowało to, że mający początkowo słabą pozycję polityczną prawicowy rząd Benjamina Netanyahu (jego Likud uplasował się dopiero na drugim miejscu w wyborach parlamentarnych 10 lutego, za bardziej ugodowo nastawioną partią Kadima) zyskał na popularności przeciwstawiając się niezrozumiałym dla wielu Izraelczyków żądaniom amerykańskim, tym bardziej że państwa arabskie nie wykazywały ochoty czynienia jakichkolwiek pojednawczych gestów wobec Izraela. Z czasem izraelski rząd wymusił na administracji Obamy odstąpienie od postulatu całkowitego wstrzymania osadnictwa - pod koniec października sekretarz stanu Hillary Clinton uznała za "bezprecedensowe" propozycje Netanyahu dotyczące ograniczenia zakresu osadnictwa [2], w związku z czym izraelski rząd 25 listopada ogłosił tylko zamrożenie działalności osadniczej na okres 10 miesięcy.

Tymczasem Palestyńczycy, niewątpliwie zmobilizowani początkowym stanowiskiem Białego Domu, nalegali że całkowite zamrożenie osadnictwa musi być warunkiem wznowienia rozmów pokojowych, podczas gdy wcześniej nigdy takiego warunku nie wysuwali. "Obama postawił warunek całkowitego wstrzymania osadnictwa. Co mogłem mu powiedzieć? Czy powinienem powiedzieć, że to za dużo?", żalił się prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas w grudniowym wywiadzie dla arabskiej gazety Asharq Alawsat [3]. W listopadzie sfrustrowany Abbas groził wręcz ustąpieniem ze stanowiska prezydenta, zarzucając Waszyngtonowi faworyzowanie Izraela w debacie na temat zasad wznowienia negocjacji pokojowych [4].

Po roku urzędowania Obamy szanse wznowienia negocjacji pokojowych między Izraelem a Palestyńczykami wydają się w najbliższym czasie niewielkie, a i sam prezydent wyraźnie stracił sporo zapału. W styczniowym wywiadzie dla magazynu "Time" szczerze przyznał, że bliskowschodni proces pokojowy "nie posunął się naprzód", scharakteryzował ten konflikt jako "tak nieustępliwy problem jaki tylko można mieć" i stwierdził, że jego administracja przeceniła swoje zdolności nakłonienia Izraelczyków i Palestyńczyków do podjęcia rozmów gdy przemawiają przeciw temu wewnętrzne względy polityczne [5]. W orędziu do narodu o stanie państwa wygłoszonym 27 stycznia Obama nie wspomniał o jednej ze swoich głównych inicjatyw w dziedzinie polityki zagranicznej ani razu ...[6]

Sojusz izraelsko-amerykański przeżywał kłopoty nie tylko w związku z problemem palestyńskim, ale również kwestią Iranu i jego domniemanego, a w opinii izraelskiej oczywistego, dążenia do budowy broni atomowej. Iran był najważniejszym adresatem polityki zaangażowania administracji Obamy: nowy amerykański prezydent 20 marca w przesłaniu wideo do narodu irańskiego z okazji perskiego nowego roku wezwał do budowy "konstruktywnych więzi (..) opartych na wzajemnym poszanowaniu", wzywał też do poprawy stosunków dwustronnych w osobistych listach do najwyższego przywódcy Iranu ajatollaha Aliego Chameneiego i postanowił włączyć Teheran do międzynarodowych dyskusji na temat stabilizacji Afganistanu. Po kontrowersyjnych wyborach z 12 czerwca, które przyniosły oficjalnie zwycięstwo dotychczasowemu prezydentowi Mahmudowi Ahmadinejadowi, Obama wstrzymywał się z krytyką tłumienia protestów opozycji, twierdząc że biorąc pod uwagę historię stosunków amerykańsko-irańskich "nie jest produktywne" gdy wygląda na to, że jedno państwo miesza się w sprawy drugiego [7]. Wszystko to miało stworzyć klimat do rzeczowego dialogu z Teheranem w sprawie programu nuklearnego, który teraz już odbywał się w formule P5+1 (Rosja, Chiny, Francja, Wielka Brytania, USA oraz Niemcy) z pełnym udziałem przedstawicieli USA.

Działania te nie przyniosły żadnych wyraźnych efektów jeśli chodzi o nastawienie władz irańskich w kwestii programu nuklearnego. Opracowany w październiku projekt umowy o przekazaniu przez Iran zapasów nisko wzbogaconego uranu w celu dalszego przetworzenia na potrzeby małego medycznego reaktora badawczego w Teheranie został w styczniu 2010 roku formalnie odrzucony. Okazjonalnie Irańczycy wysyłali sygnały mogące świadczyć o gotowości do kompromisu, ale nigdy nic konkretnego z nich nie wynikało; równie częste były zresztą kroki jawnie prowokacyjne, jak np. zatwierdzenie 29 listopada przez irański parlament planu budowy 10 nowych zakładów wzbogacania uranu. Odrzucenie ręki wyciągniętej przez Obamę i odmowa rzeczowych negocjacji rodziły uzasadnione podejrzenie, że Teheran tak naprawdę gra na czas, próbując odwlec nałożenie kolejnych sankcji międzynarodowych. Polityka zaangażowania uprawiana przez Obamę odniosła skutek w tym sensie, że obnażyła bezkompromisowość Teheranu i przybliżyła perspektywę przyjęcia sankcji na początku 2010 roku, choć spora część komentatorów, zwłaszcza izraelskich, uważa że była od początku przejawem naiwności i pozwoliła Iranowi przez cały rok rozwijać swój program nuklearny bez większych przeszkód.

Podkreślić trzeba, że bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na politykę USA i Zachodu wobec Iranu było wybory z 12 czerwca i jej następstwa. Gdy protesty opozycji przeciw rzekomemu sfałszowaniu wyborów nie okazały się jedynie krótkotrwałym wybuchem, lecz powtarzały się w kolejnych miesiącach, przybierając nawet w opinii niektórych formę prodemokratycznego powstania, USA stanęły przed niemałym dylematem: w jaki sposób ukarać Iran za obstrukcję międzynarodowych działań mających na celu wyjaśnienie wątpliwości co do programu nuklearnego bez dawania teokratycznemu reżimowi, znanemu z otwartej wrogości wobec Ameryki, wygodnego pretekstu do przedstawiania opozycji jako siły agenturalnej i nasilania represji. W związku z tymi obawami, a także doniesieniami o technicznych problemach opóźniających irański program nuklearny [8], kolejne wyznaczane przez Zachód "ostateczne terminy" na zawieszenie wzbogacania uranu przez Iran (mówiono o wrześniu, a później końcu 2009 roku) były przekraczane bez konsekwencji dla irańskiego reżimu.

Z wielkim prawdopodobieństwem można założyć, że coraz bardziej skłaniająca się ku sankcjom administracja Obamy będzie dalej musiała zmagać się z tym dylematem, gdyż irańska opozycja w dniu upamiętniającym zwycięstwo rewolucji islamskiej 11 lutego zaznaczyła, że wciąż będzie wyzwaniem dla władz, a te z kolei najprawdopodobniej będą szły tylko na pozorne ustępstwa wobec społeczności międzynarodowej, licząc na odwleczenie momentu nałożenia sankcji dzięki dyplomatycznemu wsparciu Chin, a zarazem prezentując się wobec własnego społeczeństwa jako prowadzące politykę niezależną i niepodatną na wszelką presję zewnętrzną.

 

Opis konfliktu izraelsko-palestyńskiego na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Izrael,problemy,Konflikt

 

Opis programu nuklearnego Iranu na naszej stronie:



[1]Obama tells Olmert, Abbas he will pursue peace, Reuters, 21 stycznia 2009.

[2]Clinton urges Abbas to talk without settlement halt, Reuters, 31 października 2009.

[4]Abbas offers to quit over stalled peace process, Reuters, 5 listopad 2009.

[8]Technical setbacks cause Iran to falter in push to enrich uranium, report says, Joby Warrick i Glenn Kessler, Washington Post, 11 lutego 2010,

http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/story/2010/02/10/ST2010021004101.html



raport specjalny
Polityka zagraniczna USA w pierwszym roku Obamy